
Słowa przelewam na klawiaturę, a patrzę przez obiektyw aparatu. Motoryzacją zaraziłem się od Clarksona, jeszcze z czasów starego Top Gear, a potem wzmocniłem tą pasję dzięki Hammondowi. Nie tworzę ani „testu dwumetrowca”, ani testu łosia. Nie gardzę komunikacją miejską. Nie przejmuję się spalaniem, z aut wyczytuję nieoczywiste. Tak jak każde z nas ma inną osobowość, tak samo auta chcą się nam pokazać, udowodnić że nie można ich wszystkich wrzucić do jednego worka. Właśnie tego charakteru szukam. Niejednokrotnie się o ich uczuciach przekonałem zarówno za kółkiem prywatnego BMW, w Warszawskich korkach w Defenderze, czy na torze z 911 Turbo.

